Na początku wakacji Sąd Najwyższy wydał uchwałę, która stała się niezmiernie przydatna w sporach z firmami windykacyjnymi. Głównie tymi, które dochodzą od Ciebie zaległych należności z tytułu szeroko rozumianych umów bankowych. Nie ukrywam, że właśnie spory dotyczące kredytów, pożyczek, czy też umów o kartę kredytową są moim oczkiem w głowie i nie raz ta materia gościła już na tym blogu. Umowy z bankami sprawiają często wiele problemów interpretacyjnych – daje to jednak prawnikom rozwinąć skrzydła, rozszerzając wachlarz możliwości obrony klientów.
Ostatnio Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie ww. uchwały z dn. 29 czerwca 2016 r. (sygn. akt III CZP 29/16), co skłoniło mnie do napisania kilku zdań na ten temat. Kluczowa jest oczywiście jej teza:
Nabywca wierzytelności niebędący bankiem nie może powoływać się na przerwę biegu przedawnienia spowodowaną wszczęciem postępowania egzekucyjnego na podstawie bankowego tytułu egzekucyjnego zaopatrzonego w klauzulę wykonalności (art. 123 § 1 pkt 2 k.c.).
Co to oznacza dla Ciebie? To proste – powoływanie się na zarzut przedawnienia będzie znacznie bardziej skuteczne. Do tej pory nie miałeś pewności jak zachowa się sąd, w przypadku gdy np. firma windykacyjna X dołączy do akt postępowania dowody na przerwanie biegu przedawnienia jeszcze przez pierwotnego wierzyciela, jakim był bank.
Mało tego, często nawet nie wiedziałeś, czy bank podjął jakiekolwiek działania zmierzające do wyegzekwowania długu. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku, gdy zmieniłeś adres zamieszkania i o sprawie dowiedziałeś się dopiero od komornika. Zdarza się że decyzję o podjęciu obrony w takiej sprawie, trzeba podjąć w ciemno, bez jakiejkolwiek wiedzy na temat tego, na jakiej podstawie opiera swoje powództwo nowy wierzyciel.
Firmy windykacyjne prowadzą, jak to nazywam, dość oszczędną politykę dowodową. Do pozwu załączają zazwyczaj tylko wyciąg z ksiąg funduszu sekurytyzacyjnego i ewentualnie umowę cesji wierzytelności zawartą z bankiem. To niewiele, ale biorąc pod uwagę fakt, że w razie wniesienia sprzeciwu, czy zarzutów, sąd i tak pozwoli wierzycielowi na ustosunkowanie się do ich treści, nie jest to duże ryzyko.
W takich przypadkach, często na pierwszy rzut oka wydaje się, że dług jest przedawniony. Np. bank wypowiedział kredyt w 2009 r., a firma windykacyjna złożyła pozew w 2015 r. Zakładając trzyletni bieg przedawnienia można przypuszczać, że sąd uwzględni taki zarzut i oddali powództwo – A tu klops. Nowy wierzyciel dosyła do sprawy szereg dokumentów, z których wynika, że:
Bank po wypowiedzeniu umowy kredytu wystawił bankowy tytuł egzekucyjny (BTE) w 2010 r., z kolei w 2011 r. wystąpił o nadanie mu klauzuli, w 2012 r. wszczął egzekucję, która w 2014 r. została umorzona z uwagi na bezskuteczność. Każda z tych czynności niewątpliwie przerwała bieg przedawnienia, który każdorazowo rozpoczynał się na nowo. I nie ma tu jakiegokolwiek znaczenia to, że np. dłużnik mieszkał w tym czasie pod innym adresem i o takich działaniach banku nie miał pojęcia.
Z pozoru oczywisty zarzut przedawnienia okazywał się bezskuteczny, a sąd w przypadku braku innych zarzutów dłużnika, mógł zasądzić całe żądanie pozwu na rzecz firmy windykacyjnej.
Jednak uchwała Sądu Najwyższego, o której pisałem na wstępie zmieniła te zasady na Twoją korzyść. W uzasadnieniu uchwały SN wskazał co prawda, że w razie cesji wierzytelności na nabywcę przechodzi ogół uprawnień przysługujących dotychczasowemu wierzycielowi (w tym również w zakresie przedawnienia). Jednak akurat w przypadku wierzytelności stwierdzonej bankowym tytułem wykonawczym sytuacja prawna cesjonariusza (banku) kształtuje się odmiennie od sytuacji prawnej nabywcy wierzytelności, objętej przecież już innym tytułem wykonawczym.
Należy pamiętać, że uprawnienia do wystawiania BTE przysługiwały jedynie bankom i tylko na nie mogła być nadana klauzula. Był to swego rodzaju wyjątek, przywilej, a te nie mogą być przecież interpretowane rozszerzająco. Podkreślić również należy, że przerwa biegu przedawnienia była wywoływana czynnością banku zmierzającą do egzekwowania roszczenia, podczas gdy nabywcy nie będącemu bankiem, miałaby służyć dopiero do jego dochodzenia.
Jeśli więc jesteś w sytuacji opisanej powyżej – nie zwlekaj. Napisz do sądu, powołaj się na ww. uchwałę Sądu Najwyższego. Ten argument może być kluczowy dla uwzględnienia powołanego przez Ciebie zarzutu przedawnienia.
