Czy w 2013 r. czeka Was więcej pozwów w e-sądzie a tym samym więcej nakazów zapłaty? Nie jest to wykluczone. Właśnie otrzymaliśmy nakaz zapłaty wydany w dniu 7 stycznia 2013 r. na rzecz znanej firmy z Luksemburga. Pozew został wniesiony 2 stycznia 2013 r. a więc w pierwszym dniu roku. Roszczenie oczywiście od lat przedawnione …

nakaz
Sygnatura tej sprawy to niemal 20.000!

Oznacza to, że w tym jednym dniu wniesiono tak ogromną ilość pozwów. Co będzie dalej? Raczej nie należy spodziewać się, że liczba pozwów będzie mniejsza. Przeciwnie.

Pamiętaj, że na złożenie wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia sprzeciwu od takiego nakazu masz mało czasu!

Doręczono Ci nakaz zapłaty. Ale co to w ogóle jest? Co to za dokument? Skąd się wzięły te “nakazy“?

Nakaz zapłaty to rodzaj orzeczenia sądowego, w którym sąd nakazuje zapłacenie pieniędzy. Nakaz sąd wydaje na posiedzeniu niejawnym (czyli bez obecności stron) i to tylko na podstawie pozwu i załączonych dokumentów (a w EPU tylko opisanych). Orzeczenie to jest wydawane w dwóch postępowaniach odrębnych, a dokładniej w postępowaniu nakazowym oraz postępowaniu upominawczym (w tym w Elektronicznym Postępowaniu Upominawczym).

Wydanie nakazu nie jest możliwe w każdej sytuacji, gdy powód żąda zapłaty pieniędzy. Chodzi bowiem o to, że roszczenia muszą być wiarygodne, wynikające z określonych dokumentów czy stanów faktycznych. EPU krytykowane jest m.in. właśnie  dlatego, że e-sąd za łatwo uznaje za wiarygodne twierdzenia zawarte w niektórych e-pozwach.

Nakaz zapłaty, jeżeli się uprawomocni, stanowi tak samo jak „zwykły” wyrok tytuł egzekucyjny. W tym zakresie nie różni się więc od wyroku, który wydawany jest zwykle po merytorycznym zbadaniu sprawy. Nakaz zapłaty po otrzymaniu klauzuli wykonalności staje tytułem wykonawczym, a więc podstawą egzekucji. Poza tym sam nakaz stanowi tytuł zabezpieczenia. Natomiast nakazowi wydanemu w EPU klauzula wykonalności jest nadawana z urzędu!

Mimo niejawności postępowania, wydanie nakazu zapłaty nie oznacza pozbawienia prawa do sądu ze względu na to, że pozwany przeciwko któremu wydano nakaz  może się bronić przez wniesienie sprzeciwu (lub zarzutów od nakazu nakazowego), po czym sprawa zostaje skierowana do sądu tradycyjnego. Dlatego pamiętaj, że sprzeciw to Twój przyjaciel.

Ciekawostką jest to, że w okresie PRL pozwy zawierające wnioski o wydanie nakazu zapłaty wnosiło się do Państwowego Biura Notarialnego. A więc nawet nie sądy orzekały o tym, czy pozwany ma zapłacić. Na szczęście po 1990 r. nakazy wydają sądy, zaś notariusze nie tęsknią za tymi „usługami”.

Jeżeli Twój nakaz zapłaty został uznany za doręczony w wyniku doręczenia zastępczego ( to jest tzw. „podwójnego awizowania”) w miejscu, które nie jest Twoim miejscem zamieszkania, możesz spać spokojnie. Doręczenie takie jest bowiem możliwe, gdy miejsce awizowania to rzeczywisty adres zamieszkania.

Jeżeli uprawdopodobnisz (a nie udowodnisz!), że nie zamieszkiwałeś w momencie awizowania w określonym na przesyłce adresie, Sąd stwierdzi zarządzeniem nieskuteczność doręczenia. W związku z tym, że nakaz zapłaty nie został doręczony prawidłowo, nie rozpoczął się termin do wniesienia sprzeciwu od tego nakazu.

W przypadku, gdy dowiadujesz się o tym, że nakaz taki w ogóle istnieje (np. dopiero od komornika w związku z zajęciem konta czy pensji) warto podjąć odpowiednie kroki. Gdy jako pozwany złożysz wniosek o przywrócenie terminu (wraz ze sprzeciwem od nakazu zapłaty) i uprawdopodobnisz, że awizowanie nie miało miejsca w Twoim miejscu zamieszkania, Sąd może wydać:

  • postanowienie, w którym odrzuca wniosek o przywrócenie terminu oraz stwierdza skuteczne wniesienie sprzeciwu, a także przekazuje sprawę do sądu „tradycyjnego” według właściwości – w jednym piśmie. Wygląda jak to tutaj.
  • dwa postanowienia, gdzie pierwsze będzie zawierało odrzucenie wniosku o przywrócenie terminu, a drugie stwierdzenie skutecznego wniesienia sprzeciwu i przekazanie sprawy do sądu „tradycyjnego” według właściwości. A to wygląda jak to tutaj.

To, czy otrzymasz dwa pisma czy jedno, zależy od praktyki osoby, która Twoją sprawę rozpoznaje. Oczywiście, warto czytać wszystko, co znajduje się w kopercie! Ale niezależnie od tego, czy Sąd wyda jedno czy dwa postanowienia – Twój sprzeciw od nakazu zapłaty zostaje uznany za skuteczny, co powoduje przekazanie sprawy do sądu tradycyjnego. I tam już musisz podjąć obronę merytoryczną.

Dwutygodniowy termin do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty to termin ustawowy. Oznacza to, że sąd nie ma władzy do tego, aby ten termin skrócić lub przedłużyć. Jedynym ratunkiem w przypadku jego przekroczenia, o ile nastąpiło to bez naszej winy, jest instytucja przywrócenia terminu (o czym była już mowa tutaj). Warto więc żebyś wiedział, w jaki sposób termin ten się oblicza.

Kodeks cywilny stanowi, że termin oznaczony w tygodniach kończy się z upływem dnia, który nazwą odpowiada początkowemu dniowi terminu. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że jeżeli doręczenie było dokonane w poniedziałek (1.12), to termin upływa także w poniedziałek (15.12).

Jeżeli ostatnim dniem terminu byłby dzień ustawowo wolny od pracy, to termin upływa następnego dnia. Dla przykładu, jeżeli ostatnim dniem naszego terminu byłby 26 grudnia to „zyskujemy” jeden dzień, ponieważ końcem terminu będzie 27 grudnia. Jednakże należy pamiętać, że soboty i święta kościelne, które nie są tzw. „czerwonymi kartkami w kalendarzu” to NIE są dni ustawowo wolne od pracy.

Za wniesiony w terminie będzie uznany sprzeciw od nakazu zapłaty, który został nadany w polskiej placówce pocztowej operatora publicznego do końca ostatniego dnia terminu, czyli do godziny 24:00. W przypadku, gdy w ostatniej chwili zdamy sobie sprawę, że nasz termin właśnie się kończy warto jest więc skorzystać z placówek pocztowych, które działają całodobowo. Poza tym należy pamiętać, że jedynie Poczta Polska S.A. jest operatorem publicznym. Nadanie przesyłki u innego operatora nie będzie wywoływać opisanych skutków. Obecnie trwają prace legislacyjne, które mają doprowadzić do sytuacji, w której za wniesione w terminie będą uznawane również pisma nadane w placówce zagranicznego pocztowego operatora publicznego.

Ostrzegaliśmy Cię już o możliwości wykorzystywania przez firmy windykacyjne instytucji doręczenia zastępczego (przez awizowanie) w celu uzyskiwania nakazów zapłaty w EPU na przedawnione już wierzytelności. Jeśli dłużnik zmienił adres zamieszkania (co jest przecież dość powszechne), a wierzyciel pozwał go na „stary” adres, dłużnik często nie ma możliwości podjęcia obrony w tym procesie. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich, który wystosował w tej sprawie pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Rzecznik podkreśla, że w przypadku zmiany miejsca zamieszkania – obywatel nie dysponuje możliwością zabezpieczenia się przed doręczeniem przesyłki z sądu na nieaktualny już adres. Wniosek RPO dotyczy tzw. „pierwszych pism w sprawie”, gdyż na późniejszym etapie postępowania strony mają obowiązek informować sąd o każdej zmianie adresu – w przeciwnym przypadku ponoszą wszystkie negatywne konsekwencje z tym związane.

Rzecznik pyta Ministra, co powinien zrobić obywatel, który nawet nie wie, że przeciwko niemu toczy się postępowanie sądowe. Proponuje również zmiany w Prawie pocztowym związane z możliwością zgłoszenia na poczcie nowego adresu zamieszkania w celu „przekierowywania” na ten adres korespondencji sądowej.

Jakie efekty przyniesie interwencja Rzecznika? Czekamy na reakcję ministerstwa. Oczywiście poinformujemy Cię o działaniach ustawodawcy zmierzających do zmiany procedur związanych z tzw. „fikcyjnymi doręczeniami” w sprawach cywilnych.

Pismo Rzecznika, znajdziesz klikając tutaj.

1 18 19 20 21 22 Strona 20 z 22