Emilia Marcinkowska

radca prawny, redaktorka serwisu

Jestem Radcą Prawnym przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Toruniu i prowadzę własną Kancelarię, która specjalizuje się m.in. w prawie upadłościowym, w tym w upadłościach konsumenckich.
[Więcej >>>]

Jakiś czas temu do naszej kancelarii zgłosiła się kobieta, której mama –  emerytka, podupadająca na zdrowiu – miała ogłoszoną upadłość konsumencką. Postępowanie upadłościowe zakończyło się pomyślnie, bowiem sąd postanowił umorzyć wszystkie zobowiązania bez ustalania planu spłaty. Jednakże jeden z jej wierzycieli, już po ogłoszeniu upadłości, w drodze umowy cesji sprzedał przysługującą mu wobec upadłej wierzytelność z tytułu umowy pożyczki. Nabywcą był jeden z popularnych niestandaryzowanych sekurytyzacyjnych funduszy inwestycyjnych zamkniętych. Podmioty te znane są przede wszystkim z tego, iż skupują masowo różnego rodzaju długi od banków, pożyczkodawców, operatorów telefonii komórkowej itp., a następnie egzekwują te wierzytelności na swoją rzecz. Tak zaczynających się historii jest wiele. Zakończenie postępowania upadłościowego a egzekwowanie umorzonej wierzytelności – to częsty problem, z którym jako prawnicy spotykamy się w codziennej pracy.

Zakończenie postępowania upadłościowego a egzekwowanie umorzonej wierzytelności

Studium przypadku

W sprawie naszej klientki nowy wierzyciel nie ujawnił się w postępowaniu upadłościowym i nie zgłosił w ogóle swojej wierzytelności. Nasza klientka nie miała pojęcia, że jest dłużniczką innego podmiotu. Po około roku od prawomocnego zakończenia postępowania upadłościowego i rozpoczęcia „nowego życia finansowego”, doręczono jej nagle pozew wraz z nakazem zapłaty, na mocy którego musiała ona zapłacić na rzecz funduszu zaległe raty pożyczki. Powodowy fundusz powoływał się w pozwie na dawną umowę pożyczki, którą nasza klientka zawarła ze swoim byłym wierzycielem.

Starsza kobieta nie wiedziała, co robić. Była kompletnie zaskoczona. Upadłość miała jej przecież zapewnić nowy start i oddłużenie. Wyjaśniliśmy, że wierzytelność ta, jak szereg innych, oczywiście została umorzona – po zakończeniu postępowania upadłościowego. Kwestię tę należało tę podnieść w sprzeciwie od nakazu zapłaty.

Czy sam sprzeciw wystarczy?

Sporządzając sprzeciw, zapaliła mi się czerwona lampka – czyżby nowy wierzyciel wiedział o toczącym się wobec naszej mocodawczyni postępowaniu upadłościowym? Było to o tyle podejrzane, że w pozwie jako adres do doręczeń naszej klientki został podany adres syndyka jej masy upadłości. Nie mówiąc już o fakcie, że powód jest przedsiębiorcą, który profesjonalnie zajmuje się skupowaniem wierzytelności, a następnie dochodzeniem ich od dłużników, a od tego typu podmiotów można, a nawet należy wymagać większej staranności w działaniach podejmowanych w obrocie prawnym. W związku z powyższym fundusz przed wytoczeniem powództwa powinien był zbadać, czy w stosunku do naszej klientki toczy się lub toczyło postępowanie upadłościowe a w konsekwencji, jakie są dopuszczalne prawem możliwości dochodzenia roszczeń i czy wierzytelność nie została umorzona. Tym bardziej, że nie jest to wiedza tajemna – wszak Monitor Sądowy i Gospodarczy, w którym publikowane są postanowienia dot. upadłości, jest powszechnie dostępny w wersji online.

Szczęśliwe zakończenie

Fundusz, otrzymawszy nasz sprzeciw, stwierdził, iż nie miał wiedzy o toczącym się wobec naszej klientki postępowaniu upadłościowym i od razu cofnął pozew oraz wniósł o umorzenie postępowania. Sąd uznał cofnięcie pozwu za dopuszczalne, a następnie postanowieniem umorzył postępowanie.

Mimo pozytywnego zakończenia sprawy dla naszej klientki z niniejszej historii należy wyciągnąć wnioski. Wierzytelność, jaką nabył fundusz, została umorzona w postępowaniu upadłościowym – to nie ulegało wątpliwości. Nasz przeciwnik procesowy z dużym prawdopodobieństwem umyślnie zataił ten fakt, wytaczając powództwo o zapłatę. Liczył przy tym, ma się rozumieć, na bierność i naiwność naszej klientki.

Ocenę tego typu działań zostawiam Wam, drodzy Czytelnicy. Niech ten artykuł  będzie czytany ku przestrodze.

Dłużniku, bądź pewien swoich praw! Nie daj się zwieść!

 

-Marta Czarzasta

 

Projekt planu spłaty

Emilia Marcinkowska02 kwietnia 20212 komentarze

Skoro zbliżają się Święta Wielkanocne, które są dla nas momentem porządków domowych i duchowych, to dzisiejszy wpis świetnie wpasuje się w ten czas. Do każdych porządków potrzebny jest przynajmniej projekt planu działania. Jak wiemy jednak…każdy projekt może ulegać w trakcie jego sporządzania różnym modyfikacjom. Niedawno mogliście przeczytać o tym, czym plan spłaty jest w ogólności. Trochę opowiedziałam o tym podczas redagowania TEGO wpisu. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że nie zawsze ustalenie planu spłaty będzie możliwe i odpowiednie dla dłużnika. Wiemy już przecież, że najlepszym oraz najszybszym rozwiązaniem dla każdego upadłego będzie umorzenie wszystkich zobowiązań bez ustalania planu spłaty. Zgodnie z obowiązującymi przepisami – decyzję w tym zakresie podejmuje syndyk. Najczęściej przygotowuje projekt planu spłaty.

Jaka decyzja?

Już od samego początku postępowania dłużnik podejmuje działania, które zmierzają do zgromadzenia informacji potrzebnych do podjęcia takiej decyzji przez syndyka. Po ogłoszeniu upadłości to sam syndyk, zbiera materiały, które pozwalają na wybór jednej z kilku, przewidzianych w ustawie możliwości:

a) czy zasadne jest przygotowywanie projektu planu spłaty,

b) czy też zachodzą przesłanki umorzenia albo warunkowego umorzenia zobowiązań,

c) czy też  zachodzą przesłanki odmowy ustalenia planu spłaty oraz umorzenia bądź warunkowego umorzenia zobowiązań. 

Co bierze pod uwagę syndyk?

Już na pierwszym spotkaniu z syndykiem, dłużnik zostanie poproszony o przekazanie informacji dotyczących sytuacji rodzinnej, osobistej, zawodowej i zarobkowej. Będzie to zazwyczaj powtórzenie lub doprecyzowanie danych przekazanych przez dłużnika we wniosku o ogłoszenie upadłości. Ważnym jest zatem – jak wielokrotnie powtarzałam tu na blogu i powtarzam swoim klientom – by dobrze opisać sytuację dłużnika w uzasadnieniu wniosku.

Dobrą praktyką jednak będzie spisanie wszystkich wydatków (podstawowych i ponad podstawowych) oraz dochodów. Warto też zwrócić uwagę na konieczność utrzymania innych członków rodziny, dodatkowe wydatki związane z chorobami lub wypadkami losowymi, możliwość zdobycia lepiej płatnej pracy (rynek pracy, wiek, zdolność do pracy itp.) . Syndyk bierze także pod uwagę wysokość zadłużenia i przyczyny jego powstania.

Krótko ujmując – upadły już wtedy powinien samodzielnie ocenić swoje obecne i przyszłe możliwości zarobkowe, koszty swojego życia i osób, które są na jego utrzymaniu w celu określenia miesięcznej sumy spłat wierzycieli.

Projekt planu spłaty – czyli co?

Projekt planu spłaty jest zatem niczym innym jak informacją o tym ile upadły może miesięcznie przeznaczyć na spłatę swoich wierzycieli. Po przygotowaniu takiego projektu, syndyk powinien go doręczyć upadłemu oraz wierzycielom z odpowiednimi pouczeniami. Najważniejsze jest jednak to, że jeżeli wierzyciel albo upadły chce, aby sąd przeprowadził rozprawę, to powinien złożyć wniosek o wyznaczenie terminu rozprawy. Rozprawa może być pomocna zwłaszcza wtedy, gdy projekt planu spłaty nie spełnia oczekiwań dłużnika.  Zarówno dłużnik jak i wierzyciele mogą także – w terminie 14 dni – zająć stanowisko co do przygotowanego przez syndyka projektu planu spłaty. Jest to instrument przydatny zwłaszcza wierzycielom, dla których zaproponowana wysokość spłat jest niesatysfakcjonująca. Tu może przydać się dłużnikowi pomoc profesjonalnego pełnomocnika. 

Przy braku zastrzeżeń lub po wymianach pism, syndyk składa projekt planu spłaty do sądu, który to wyda odpowiednie postanowienie. Co ważne, sąd nie jest związany stanowiskiem upadłego oraz wierzycieli co do treści planu spłaty wierzycieli. Właśnie z tego względu warto też wnosić o przeprowadzenie rozprawy lub składać „zastrzeżenia” do projektu planu spłaty.

Instytucja planu spłaty odzwierciedla jedną z naczelnych zasad postępowania upadłościowego – jaką jest zaspokojenie wierzyciele w jak najwyższym stopniu. Prawdą jest zatem, że „najważniejszy jest plan (spłaty)!”

-Emilia Marcinkowska

***

Autorzy bloga chcieliby złożyć wszystkim stałym, okazjonalnym i nowym Czytelnikom najpiękniejsze życzenia z okazji Świąt Wielkiej Nocy. Bądźmy przede wszystkim zdrowi i bezpieczni – także prawnie i finansowo! Niech ten czas będzie dla nas dobrym w każdym aspekcie i okazją do podjęcia decyzji o zmianach na lepsze. Dzielmy się tym, co najlepsze z rodziną oraz przyjaciółmi, ale nie zapominajmy również o sobie. Wszystkiego dobrego! 🙂 

Po co syndykowi skarga pauliańska?

Emilia Marcinkowska24 marca 20212 komentarze

A oto stało się – zostałam kolejną autorką wpisów bloga przedawnione.pl. Tym pierwszym wpisem mojego autorstwa chciałabym się oficjalnie przywitać z Czytelnikami bloga. Nazywa się Marta Czarzasta i…mam nadzieję bywać tu regularnie. 🙂  Więcej o mnie poczytacie w zakładce „O nas”.

****

Wiemy już, że wyzbywanie się majątku przez dłużnika może być działaniem nie do końca roztropnym. Szerzej w tej materii wypowiadała się Emilia w TYM wpisie. Po co syndykowi skarga pauliańska? Gdy dłużnik upłynnia co bardziej wartościowe składniki swojego mienia, syndyk jest zmuszony sięgnąć właśnie po takie narzędzie prawne.

skarga pauliańska

Czym jest skarga pauliańska?

Skarga pauliańska jest uregulowana zarówno w Kodeksie cywilnym w art. 527-534  (i te przepisy stosujemy odpowiednio w postępowaniu upadłościowym), jak i w Prawie upadłościowym w art. 127-135. Skarga ta to nic innego jak powództwo o uznanie za bezskuteczną w stosunku do masy upadłości pewnych czynności dłużnika, na mocy których rozporządził on swoim majątkiem odpłatnie bądź nieodpłatnie. Chodzi tu przede wszystkim o sprzedaż lub darowiznę. Takie sprawy najczęściej rozpatrywane są w sądach. Czynności te bowiem umniejszają masę upadłości i niweczą szanse na zaspokojenie wierzycieli.

Syndyk wytoczył skargę pauliańską… i co dalej?

Po wytoczeniu powództwa o uznanie za bezskuteczną określonej czynności prawnej dłużnika sprawa trafia do sądu. W zależności od wartości przedmiotu sporu będzie to sąd rejonowy (gdy wartość będzie niższa niż 75 tys. zł) lub okręgowy (gdy wartość przewyższa 75 tys. zł). Stroną powodową będzie syndyk, zaś po stronie pozwanej stanie osoba, z którą dłużnik dokonał czynności prawnej – zwykle obdarowany lub kupujący.

Gdy sąd stwierdzi, że dokonana przez dłużnika czynność jest krzywdząca dla masy upadłości, wówczas należy zwrócić w naturze to, co z majątku dłużnika ubyło lub do niego nie weszło, a jeśli jest to niemożliwe, trzeba wpłacić na rachunek masy równowartość w pieniądzu (art. 134 ust. 1 Prawa upadłościowego). Zatem przykładowo obdarowany musi zwrócić masie nieruchomość, którą otrzymał od dłużnika, lub, jeśli chce ją zatrzymać – jej wartość wyrażoną w pieniądzu.

Rola syndyka

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że syndyk, korzystający z instrumentu jakim jest skarga pauliańska, działa „złośliwie” i wbrew dłużnikowi. Jednakże syndyk ma wiele obowiązków, jakie nakłada na niego Prawo upadłościowe. Z jednej strony bowiem obejmuje majątek dłużnika i zarządza nim, z drugiej zaś reprezentuje interesy wierzycieli. Syndyk bowiem musi prowadzić postępowanie tak, by roszczenia wierzycieli mogły zostać zaspokojone w jak najwyższym stopniu (art. 2 ust. 1 Prawa upadłościowego).

Dla przyszłych upadłych jest to istotna kwestia. Zwykle bowiem dzieje się tak, że dłużnicy, chcąc ratować się przed narastającym zadłużeniem, sprzedają lub darowują komuś (nawet bliskim, rodzinie) mieszkanie, grunt, udział w nieruchomości – a są to bardzo często jedyne wartościowe składniki ich majątku. Wówczas syndyk z wysokim prawdopodobieństwem sięgnie po skargę pauliańską i będzie dążył do ubezskutecznienia dokonanej czynności – wszak występuje on w interesie wierzycieli, w celu jak największego przysporzenia na rzecz masy upadłości.

-Marta Czarzasta

*W niniejszym wpisie mowa jest o skardze pauliańskiej w klasycznym wydaniu, kiedy konieczne jest powództwo do sądu powszechnego. Na gruncie prawa upadłościowego możliwe jest również stwierdzenie, że czynność prawna dłużnika (np: darowizna lub sprzedaż pod pewnymi warunkami) jest bezskuteczna z mocy prawa. Ale to temat na osobny wpis…

Najważniejszy jest plan (spłaty) !

Emilia Marcinkowska18 marca 20212 komentarze

Najlepszym wstępem do każdych zmian jest plan. Dlatego też w pierwszym po zmianach wpisie opowiem o planie spłaty wierzycieli. Co to jest? Ile może trwać? Czy jest on konieczny? Co by jednak nie napisać o- to jedno jest pewne także w tym postępowaniu. Najważniejszy jest plan (spłaty) !

plan spłaty

Co to jest?

Plan spłaty wierzycieli to ustalony przez syndyka w porozumieniu z sądem harmonogram spłaty długu. Plan spłaty tworzony jest w końcowym etapie postępowania. Po wydaniu postanowienia o ogłoszeniu upadłości następuje bowiem publikacja w Monitorze Sądowym i Gospodarczym (link do strony w panelu obok). Od dnia publikacji tej informacji wierzyciele dłużnika mają 30 dni na zgłoszenie swojej należności do syndyka. Potem syndyk przystępuje do sprzedaży majątku dłużnika. Po upływie terminu do zgłaszania wierzytelności i przeprowadzeniu likwidacji majątku wchodzącego w skład masy upadłości syndyk składa sądowi projekt planu spłaty wierzycieli z uzasadnieniem.

Projekt, który trafia do sądu określa jaką kwotę i w jakich odstępach czasu dłużnik może płacić by przynajmniej w części zaspokoić wierzycieli. Wydanie postanowienia o ustaleniu planu spłaty kończy postępowanie upadłościowe.

Ile może trwać ?

Odpowiedź brzmi: to zależy.

Długość planu spłaty zależna jest od tego z jakich powodów dłużnik stał się niewypłacalny. Krótko mówiąc, ważna jest historia zadłużenia i przyczyny jego powstania.

Jeżeli dłużnik stał się niewypłacalny w sposób niezawiniony to plan spłaty wierzycieli powinien trwać do trzech lat. Jeżeli sąd uzna natomiast, że stan ten powstał umyślnie lub wskutek  rażącego niedbalstwa, wówczas dłużnik będzie musiał spłacać swoich wierzycieli nawet przez 7 lat. Po marcowej nowelizacji Prawa Upadłościowego maksymalny okres spłaty wynosi 7 lat.

Czy jest konieczny?

Mimo, że najważniejszy jest plan (spłaty) to odpowiedź brzmi: nie.

Jeżeli w postępowaniu wierzyciele nie dokonali zgłoszeń wierzytelności lub nie występują wierzytelności podlegające z urzędu umieszczeniu na liście wierzytelności, a koszty tego postępowania tymczasowo pokryte przez Skarb Państwa lub inne zobowiązania masy upadłości zostały zaspokojone, sąd, po upływie terminu do zgłoszenia wierzytelności, wydaje postanowienie o umorzeniu zobowiązań upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli.

Możliwa jest także sytuacja, w której syndyk zaproponuje sądowi od razu umorzenie wszystkich zobowiązań dłużnika i nie dojdzie do ustalenia planu spłaty. Kolejnym korzystnym  i nowym rozwiązaniem jest tzw. warunkowe zobowiązań bez ustalenia planu spłaty.

O tym, co syndyk i sąd biorą pod uwagę ustalając plan spłat, a także o wyżej wskazanych formach zakończenia postępowania upadłościowego opowiem jednak w kolejnych wpisach.

Zmiana

Emilia Marcinkowska05 marca 2021Komentarze (0)

Mija 6 lat od wprowadzenia instytucji upadłości konsumenckiej w Polsce.To sporo czasu.

Nic nie pozostaje takie samo. Jedyne, czego można być, w życiu pewnym,to zmiana. (…) – napisała Trudi Canavan w „Kapłanka w bieli”. Dzisiejszy wpis jest jednocześnie zapowiedzią i podsumowaniem zmian, które dokonały się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na blogu, a w ostatnim roku w upadłości konsumenckiej.

Pamiętacie gdy w styczniu zeszłego roku dodałam tu pierwszy wpis. Informowałam w nim o dużej i dobrej zmianie w przepisach Prawa Upadłościowego. Czytaliście, że „upadłość konsumencka w 2020 r. raczej zyska na popularności.” I zyskała…

Jak zmiana to statystyka

W samym grudniu 2020 r. w Monitorze Sądowym i Gospodarczym opublikowano 1809 ogłoszeń o upadłości osób fizycznych. W całym IV kwartale 2020 r. takich ogłoszeń było 5055 – tj. o ponad tysiąc więcej niż w rekordowym pod tym względem III kw. 2020 r. Cały 2020 rok zamknął się wynikiem 13 tys. bankructw konsumenckich. To o 64 % wyższy wynik niż w poprzednim roku. Już tylko do 31 stycznia 2021 r. opublikowano 1 505 ogłoszeń, które dotyczyły upadłości konsumenckiej.

Dobra zmiana?

Rosnąca popularność upadłości konsumenckiej zmusiła mnie również do wprowadzenia zmian na blogu. Możecie już zauważyć, że zyskał nową szatę graficzną, nowe odnośniki… ale przede wszystkim nowego właściciela. Od marca blog działa pod skrzydłami Radcy Prawnego Macieja Sokolnickiego – mojego patrona i nauczyciela. Będziemy dzielić się z Wami wiedzą i naszym doświadczeniem. Mamy też nadzieję przygotowywać coś, co będzie wsparciem dla naszych kolegów i koleżanek w zawodzie.

Autor pozostał ten sam…z wyjątkami. Moi Współpracownicy w Kancelarii również chcą bowiem zostać blogerami, co bardzo mnie cieszy.

Tylko jedno mam nadzieję się nie zmieni. Przez rok istnienia bloga upadłościowego zwróciło się do mnie wielu dłużników, którzy nie bali się przede mną otworzyć. Niech tak zostanie. 

Kancelarii Sienkiewicz i Zamroch Radcowie Prawni Spółka Partnerska .. a zwłaszcza Mecenasowi Karolowi Sienkiewiczowi jeszcze raz dziękuję za poprzedni rok. Polecam zaglądać na świetny blog Pana Mecenasa o wierzytelnościach (https://www.dochodzeniewierzytelnosci.pl/).

Upadłość konsumencka to zazwyczaj dla wielu nowe życie i nowy start. Nasz blog już ma nowy start i liczę na jego nowe życie :).